źródło

POSTCROSSING to coś, co ostatnio pochłania mnie bez reszty. Jest to serwis społecznościowy, który łączy wszystkich kolekcjonerów pocztówek oraz miłośników podróżowania. Oczywiście to drugie nie jest koniecznie, ale już sama ciekawość świata, którego wszystkie zakątki nie jesteśmy w stanie zobaczyć, może być "pretekstem", aby rozpocząć zabawę z postcrossingiem. 

Ideą tego projektu jest wysyłanie pocztówek w różne zakątki świata oraz oczywiście ich otrzymywanie od ludzi mieszkających wiele kilometrów od nas - w miejscach, o których możliwe, że nawet nigdy nie słyszeliśmy. Najlepsze w tym jest to, że do końca nie wiemy od kogo dostaniemy pocztówkę i skąd. Niecierpliwe oczekiwanie i ciągłe zaglądanie do skrzynki pocztowej to nieodłączne czynności podczas tej zabawy. Później już czeka nas tylko efekt zaskoczenia, gdy dowiadujemy się skąd pochodzi dana kartka oraz kilka miłych słów od adresata.


Jak to działa? 
źródło
Na początku oczywiście musimy założyć konto na postcrossing.com i wpisać adres, na który chcielibyśmy otrzymywać pocztówki. Następnie warto wpisać kilka słów o sobie i o kartkach, jakie chcielibyśmy dostawać, na swoim profilu. To jest naprawdę duże ułatwienie dla osób, które Was wylosują.

Gdy już to zrobicie, czas wylosować naszą pierwszą osobę! Aby to zrobić należy wejść na stronę "send a postcard" i wysłać na podany adres pocztówkę. BARDZO WAŻNE jest to, aby na danej kartce umieścić jej numer ID, który dostajemy wraz z adresem danej osoby. Jest on potrzebny, ponieważ po tym, jak otrzymamy pocztówkę musimy ją zarejestrować na stronie "register a postcard" - tylko w ten sposób adresat może dowiedzieć się, czy jego kartka doszła do odbiorcy.

Na początku może być w drodze maksymalnie 5 Twoich pocztówek. Dopiero z czasem, wraz z ilością wysłanych kartek, ta liczba się zwiększa.

Co napisać?
To pytanie, które na początku każdy sobie zadaje, a nie jest ono takie trudne, jakby się mogło wydawać. Możemy pisać o wszystkim! Nie warto zostawiać pocztówki pustej (chyba, że wylosowana osoba wyraźnie zaznaczy w swoim profilu, że wolałaby je dostawać niezapisane!), tylko postarać się napisać kilka słów od siebie. Może coś o sobie, swoim hobby, mieście, budynku/miejscu znajdującym się na kartce, a może o pogodzie, czy o tym co właśnie robisz. Pomysłów jest wiele i uwierzcie mi, że z każdego nawet krótkiego zdania, dana osoba się ucieszy. Może będą Was łączyć zainteresowania, o czym odpisze Ci w krótkiej wiadomości podczas rejestrowania kartki?

Znajomość języków
Tutaj jest bardzo ważne, żeby znać angielski w stopniu komunikatywnym. Cały projekt jest oparty na tym języku i nie ma możliwości go pominąć. Oczywiście, możesz zwrócić uwagę na profilu, jakim językiem dana osoba się posługuje i w nim napisać, jednak i tak głównym językiem będzie angielski.

Jest to także możliwość polepszenia naszego angielskiego i nauczenia się wielu nieznanych dotąd zwrotów!

Jeżeli chodzi o inne języki: warto napisać na profilu o tym, że chcielibyście, aby dana osoba napisała kilka słów w swoim języku - dla mnie jest to świetny sposób na poznanie kilku zwrotów także w innych językach, ale to oczywiście wszystko zależy od Was.

Strony, na które warto zajrzeć:
forum.postcrossing.com
cennik Poczty Polskiej

I jak? Zainteresowani?
 A może już macie konto na tej stronie? :)


Wybaczcie jakość zdjęcia, ale niestety aparat chwilowo nie funkcjonuje i musiałam je zrobić telefonem.

W ostatnim czasie udało mi się zdobyć kilka bardziej lub mniej ciekawych pozycji. Niektóre recenzje tych książek mogliście już przeczytać, ale że dawno nie było na tym blogu żadnego stosu stwierdziłam, że czas się poprawić. 


KWIATY NA PODDASZU Virginia C. Andrews [RECENZJA]
PŁATKI NA WIETRZE Virginia C. Andrews [RECENZJA]
A JEŚLI CIERNIE Virginia C. Andrews
ARABSKA KREW Tanya Valko [RECENZJA]
ARABSKA KSIĘŻNICZKA  Tanya Valko
ZIMOWY MONARCHA Bernard Cornwell [RECENZJA]
BIAŁA KRÓLOWA Philippa Gregory [TERAZ CZYTAM]
CZERWONA KRÓLOWA Philippa Gregory

I jak, czytaliście którąś z nich?
 Może którąś polecacie, albo bardzo chcielibyście poznać? :)



|ZIMOWY MONARCHA | Nieprzyjaciel Boga | Excalibur|


tytuł oryginału: The Winter King: A Novel of Arthur
seria: Trylogia arturiańska tom 1
wydawnictwo: Erica
data wydania: 19 maja 2010
liczba stron: 560

„Nadchodzą ciężkie czasy. Wszystko co dobre, stanie się złe, a co złe jeszcze gorsze."
Zimowy monarcha jest książką, która od bardzo, ale to bardzo długiego czasu dawała mi znak o swoim istnieniu, a ja pomimo wielkiej chęci, wciąż nie miałam sposobności, aby ją przeczytać. Wzięłam się jednak w garść i w końcu bez zastanowienia kupiłam powyższą pozycję. Czy mi się spodobała? I to jak! Jednak zanim zacznę swoje ochy i achy na temat tej książki, przybliżę Wam chociaż trochę jej treści.

Brytania na przełomie V i VI wieku naszej ery przechodzi trudne czasy. Wszędzie rozgrywają się wojny, w których giną tysiące ludzi. Na wyspie zapanował nieporządek, który może doprowadzić do wielkiej katastrofy. Walki pomiędzy królestwami Brytanii znacznie utrudniają wojnę z ich największym wrogiem - Sasami. Co więcej pojawia się jeszcze jeden problem - kraj może zostać bez króla. Uther to już starzec i niedługo pożyje na świecie. Nie ma on jednak dziedzica w odpowiednim wieku, a jedyną osobą, która mogłaby sięgnąć po koronę jest znany nam wszystkim Artur - nieślubny syn Uthera i podopieczny Merlina. Mężczyznę czekają trudne czasy, w których swoją odwagą i zdeterminowaniem będzie musiał zapobiec rozłamowi Brytanii. 

Cała historia jest opowiedziana przez Derfla - młodzieńca, który sam przecierpiał całą wojnę. Ukazuje on nam prawdziwy i brutalny świat, w którym wojna dziesiątkuje ludzi. Bohaterowie książki są zupełnie inni od tych, których możemy spotkać w legendach. Oni żyją, są z krwi i kości - są po prostu realni. Artur wciąż jest odważny i honorowy, ale czasami bywa także irytujący, szczególnie wtedy, gdy widzimy, jak podchodzi do czegoś z czystym egoizmem. Warto także zwrócić uwagę na Lancelota, o którym zawsze się mówiło, jaki to on nie wspaniały i mężny, a tutaj przedstawiony został, jako postać unikająca walk i przypisująca sobie zasługi innych, byleby tylko ludzie wychwalali jego osobę. 

„Życie to igraszka bogów i próżno szukać sprawiedliwości. Trzeba nauczyć się śmiać, powiedział mi kiedyś [Merlin], bo inaczej można zapłakać się na śmierć.”
Bohaterów jest wiele, ale każdy ma swój charakter. Nie są już przedstawiani, jako wyidealizowane postacie, a jako żywi ludzie, którzy musieli przeżyć wiele ciężkich lat. W ich czasach rozwija się chrześcijaństwo, które powoli odpycha inne wierzenia , a to powoduje kolejne konflikty.

Cornwell stworzył niesamowity świat, który pochłania czytelnika bez reszty. Dzięki wspaniałym opisom miejsc i sytuacji, a także żywej kreacji bohaterów, na prawdę ciężko oderwać się od Zimowego monarchy, a uwierzcie mi, że u mnie to się nie tak często zdarza. Nawet nie byłam świadoma kiedy mijały kolejne minuty i strony - tak bardzo mnie wciągała i zachwycała ta książka. Bernard Cornwell to wspaniały pisarz, który swoim talentem pisarskim, nie daje czytelnikowi wytchnienia i nie pozwala mu odejść ani na minutę od książki. Co z tego, że ma całe 560 stron. Jeżeli ja przeczytałam ją (w moim) w takim szybkim tempie, to i wy przeczytacie ją jeszcze szybciej i mam nadzieję z równym zapałem.

 
Bernard Cornwell (ur. 23 lutego 1944 w Londynie) to angielski pisarz, autor thrillerów i powieści historycznych, mieszkający na stałe w USA. W jego dorobku znajduje się rozmaite tytuły, ale największą sławę przyniósł Cornwellowi osadzony w czasach wojen napoleońskich cykl o przygodach Sharpe’a. Licząca sobie ponad dwadzieścia części seria została sfilmowana przez BBC, w postać Sharpe’a wcielił się znany aktor, odtwórca roli Boromira we Władcy Pierścieni, Sean Bean. Przetłumaczony na wiele języków, w cykl sprzedał się w nakładzie ponad 10 milionów egzemplarzy. Ceniony za umiejętność zgrabnego łączenia rzetelnej, popartej studiami, wiedzy oraz literackiej fikcji, Cornwell jest jednym z najpopularniejszych i najbardziej poczytnych anglosaskich autorów powieści historycznych.
2005 | Melodramat | reż. Rob Marshall


FASCYNACJA JAPONIĄ już trochę mi minęła, ale wciąż zachwyca mnie piękno tego kraju. Uwielbiam filmy i książki, które osadzone są w tym niesamowicie interesującym państwie. Wyznania Gejszy to jedna z tych ekranizacji, które mogłabym oglądać w kółko. Pierwszy raz zobaczyłam ją może jakieś cztery lata temu, a niecałe dwa lata temu poznałam książkę. Do dziś jednak zachwycam się historią małej Chiyo.